Deszcz się w błoto leje smugowaty, szyby krzyczą kroplami uderzeń, chodnikowe poszarzały kraty ciemną smugą deszczu błotnych zwierzeń. I drzew czarnych ręce krzyżowane na smużasty, perlny deszczu zaciek z kroplociskiem się zwarły ł:uzdrgane, z ścianą wody w stusrebrnej zapłacie. Wypryskami z kałużastych kręgów światy istot wyrzucone w górę, w drogę mleczną, w długą, białą wstęgę przebiegają tęczowatym sznurem. Wiatr żylasty łomoce pięściami, wiatr wyrywa pędem okna z zawias, woła, ciągnie nas, ukrytych w domach, nas - litery zamykane w nawias. Rozmiotane pełnymi garściami, przeciw ściętym huraganem róźom, pędzą, pędzą słowa nie spełnione, myśli moje obłąkane Burzą.
Krzysztof Kamil Baczyński, Burza
The URI to TrackBack this entry is: http://wielcypoeci.wordpress.com/2008/12/27/baczynski-burza/trackback/