Miasto tańczy drżącego kankana w barwnym mleku świateł rozproszone dyszy niebo jak zgaszony dywan namarszczony z flandryjskich koronek asfalt ślisko ucieka przed światłem w łuk w umarłym kadłubie ulicy można bardzo głośno mówić można... bardzo cicho krzyczeć. Latarniami miasto zgasi gwiazdy i dźwięk zacznie w banię nieba wnikać sam zostanę na czarnym asfalcie balansując krawędzią chodnika. [1939r.]
Krzysztof Kamil Baczyński, Hymn wieczorów miejskich
The URI to TrackBack this entry is: http://wielcypoeci.wordpress.com/2008/12/27/baczynski-hymn-wieczorow-miejskich/trackback/