Mokre gałęzie świerków przywalą pierś woskową. Przechodzili, przechodzili, nieśli za oknami piosenki wojskowe. Zegar wgarnął wspomnienie i górą czasu skamieniał. Przechodzili za oknem, płakali; po grudzie dzwoniły cienie. A teraz jakże ująć strzaskane snów kryształki? Noc w oczach stygnie - chmurą. Piorun - w twój gromnik z zapałki. Jeśli testament - to z liści, a pomnik jeśli - z płomienia. Szli w dymu smukłej pieśni, gałęzie mokre nieśli. [zima 1941]
Krzysztof Kamil Baczyński, Elegia
The URI to TrackBack this entry is: http://wielcypoeci.wordpress.com/2008/12/27/krzysztof-kamil-baczynski-elegia/trackback/